Jestem szczęśliwą babcią , mamą i żoną. Moje rodzinne miasto to Zielona Góra, ale wiele lat spędziłam w Gliwicach, Sosnowcu i w Jaśle. Emeryturę wypracowałam w zawodzie inżyniera elektryka – absolwenta Politechniki Śląskiej.
Obecnie, od kilku lat mieszkam w małej podlaskiej wiosce pod Siedlcami. Właśnie tutaj znalazłam odpowiednie warunki do pisania.                 
 
                                                       
        Za jeden z nich uważam odpowiednią sytuację materialną . Pisanie jest wysiłkiem, który nie musi, przynajmniej na początku,  przynosić dochodu .  Trudno  byłoby mi się  za nie zabrać,  gdyby moje dzieci potrzebowały jeszcze mojego „gonienia  za groszem”.
   Późne rozpoczynanie jakiejkolwiek twórczości: malowania, rzeźbienia, komponowania kojarzę sobie z wydawaniem plonu przez brukselkę. Pierwsze owoce ta kapusta warzywna wydaje dość późno, bo w listopadzie, kiedy dla innych warzyw jest już po sezonie. Do dalszego pisania mobilizują mnie  przede wszystkim reakcje i komentarze moich czytelników.   
  Przestaję  określać je jako hobby, ponieważ z wydaniem przez moje wydawnictwo Novae Res każdej kolejnej mojej książki ( właśnie ma być trzecia)  staje się ono pasją.